za sierpniem jak za błękitną laguną
ukryje lato przestrzeń
już wrzesień naciąga struną
będą grały skrzypce jesień
rozpuszczą się liście jak listów pełne wiersze
ulecą za pokutą krwawych wiśni
w gorącym pokoju zmysły zwilgotnieją
zaparują szyby nadzieją
ulotna pustka przyśnie z książką w ręku
chustka spadnie z kolan, bez dźwięku
wilgotne usta wyszepczą łagodnie
będą lata upalne będzie także chłodniej
tylko tęsknota uparcie milczeniem zawładnie
zatnie się w sobie nie wypowie
samotność ukryje w pokoju bez okien.
wtorek, 7 września 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
O mnie
Archiwum bloga
-
▼
2010
(61)
- ► październik (5)
-
►
sierpień
(24)
- wieszam obrazy jak ludzi
- do zobaczenia w Pyrmoncie
- zamierają palce
- jedno zdjęcie
- artyzm i jego ograniczenia
- za rok o tej porze
- niewierni
- bzy
- znikasz
- neuron
- to nie wątpliwość a pewność przykazań
- o wyższości miejsca nad istnieniem
- jeżeli już musisz
- jasne,że możesz
- gdy morze gada
- niedomknięte życie
- zatopiony w Fauście
- przypuszczam
- maszyna Turinga
- dwa
- miłość ubrana w wiersz
- nieśpieszno nam
- Lita skało
- nikt nie wie
Twoja wena mnie zadziwia. Jesień zaś... w sumie już jak na dłoni.
OdpowiedzUsuń na zawsze