depczą po mnie ludzie
niestrudzenie chodzą
widzę tylko ich buty
ubłocone determinacją
kalosze,szpilki
martensy,oficerki
idą w ciemno
przygniatają do ziemi
uginają nogi pod ciężarem ciała
migrują w przestrzeni
z małych zakątków
do wielkiego świata
z zatłoczonych miejsc
do ślepych uliczek
podkładam się by nacisk był większy
zostawiają ślad dzisiejszy jutrzejszy
czasem płaski i lepki
niekiedy zbyt ciężki dla ciała co leży
jeden zawahał się
postać chwilę stała
przejść obojętnie nad ciałem?-myślała
lecz pośpiech był silniejszy
balans nazbyt duży
wahanie ustało,ruszył
już jest w kolejnej podróży
wtorek, 21 września 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
O mnie
Archiwum bloga
-
▼
2010
(61)
- ► październik (5)
-
►
sierpień
(24)
- wieszam obrazy jak ludzi
- do zobaczenia w Pyrmoncie
- zamierają palce
- jedno zdjęcie
- artyzm i jego ograniczenia
- za rok o tej porze
- niewierni
- bzy
- znikasz
- neuron
- to nie wątpliwość a pewność przykazań
- o wyższości miejsca nad istnieniem
- jeżeli już musisz
- jasne,że możesz
- gdy morze gada
- niedomknięte życie
- zatopiony w Fauście
- przypuszczam
- maszyna Turinga
- dwa
- miłość ubrana w wiersz
- nieśpieszno nam
- Lita skało
- nikt nie wie
0 komentarze:
Prześlij komentarz