stałeś w publicznym szalecie
wydalałeś wiersz
mową lekką jak świerszcze
wycierałeś o słuchaczy
efektowną frazą
wpadli w dół kloaczny
kolejnym natchnieniem jak spermą
zalewasz odbiorców słów
podają ci na tacy
wydobytą z dołu żółć.
wtorek, 21 września 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
O mnie
Archiwum bloga
-
▼
2010
(61)
- ► październik (5)
-
►
sierpień
(24)
- wieszam obrazy jak ludzi
- do zobaczenia w Pyrmoncie
- zamierają palce
- jedno zdjęcie
- artyzm i jego ograniczenia
- za rok o tej porze
- niewierni
- bzy
- znikasz
- neuron
- to nie wątpliwość a pewność przykazań
- o wyższości miejsca nad istnieniem
- jeżeli już musisz
- jasne,że możesz
- gdy morze gada
- niedomknięte życie
- zatopiony w Fauście
- przypuszczam
- maszyna Turinga
- dwa
- miłość ubrana w wiersz
- nieśpieszno nam
- Lita skało
- nikt nie wie
Bardzo naturalistyczny twór...
OdpowiedzUsuń na zawsze