zamrożą nas albo spalą
rozerwą na strzępy realu
powieszą nas utopią
zakopią nas żywcem zakopią
powiedzą,że nie istniejemy
za mało nas było na ziemi
za mali jesteśmy na niebo
za stali na opał na drzewo
jak mumie obłożą bandażem
zasłonią nam ciała i twarze
w gipsowe trumny ułożą
na katafalku położą
i wiecznie będą nas czcili
i wiecznie będziemy tęsknili
i wieczne będzie istnienie
i wieczne świata widzenie.
czwartek, 2 września 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
O mnie
Archiwum bloga
-
▼
2010
(61)
- ► październik (5)
-
►
sierpień
(24)
- wieszam obrazy jak ludzi
- do zobaczenia w Pyrmoncie
- zamierają palce
- jedno zdjęcie
- artyzm i jego ograniczenia
- za rok o tej porze
- niewierni
- bzy
- znikasz
- neuron
- to nie wątpliwość a pewność przykazań
- o wyższości miejsca nad istnieniem
- jeżeli już musisz
- jasne,że możesz
- gdy morze gada
- niedomknięte życie
- zatopiony w Fauście
- przypuszczam
- maszyna Turinga
- dwa
- miłość ubrana w wiersz
- nieśpieszno nam
- Lita skało
- nikt nie wie
0 komentarze:
Prześlij komentarz